Dokumenty i zaświadczenia kredytowe

chart-594212__180Pracujesz za granicą, a kredyt hipoteczny chcesz wziąć w Polsce? Takich osób jak Ty jest więcej. Oprócz zwyczajowych problemów przygotujcie się również na dodatkowe obostrzenia i koszty, które dotykają wyłącznie kredytobiorców uzyskujących dochody z zagranicy.  Ile zapłacimy  za przekład dokumentów do wniosku kredytowego?   Polacy mieszkający za granicą  albo tylko pracujący poza granicami kraju, muszą zmierzyć się z określonymi przeszkodami przy staraniu się o kredyt hipoteczny w Polsce. Kredytodawca może wymagać od nich wyższego wkładu własnego. Oprócz tego, koszt kredytu może być wyższy nawet o parę tys. złotych z powodu konieczności przetłumaczenia wymaganych papierów. Kupno domu w Polsce przez obywatela Polski zatrudnionego i przebywającego na stałe za granicą to coraz powszechniejszy przypadek, z którym stykają się doradcy kredytowi. Emigranci pragnący w przeciągu kilku lat wrócić do Polski, proporcjonalnie szybciej planują zakup mieszkania. Coraz częściej spośród kupców mieszkań trafiają się także osoby mieszkające w kraju, które pracują w obcych przedsiębiorstwach i dostają płacę przykładowo w euro. Bywają to najczęściej menedżerowie wysokiego szczebla, najczęściej zatrudnieni przez centralę obcego przedsiębiorstwa oraz oddelegowani do wykonywania swoich zadań w Polsce albo wybrani na stanowisko w zarządzie polskiego przedstawicielstwa.   JakIe wymogi muszę spełnić,  jeśli pracuję za granicą?  Jakie warunki muszą spełnić ludzie, którzy planują kupić na kredyt mieszkanie w kraju, a pracują (lub są zatrudnieni oraz zamieszkują) na emigracji? Zazwyczaj w bankach droga przyznawania kredytu hipotecznego takim klientom nie różni się wiele od wymogów stawianych kredytobiorcom mieszkającym w kraju. Rozbieżności dotyczą zazwyczaj dokumentów, jakie należy przedłożyć wraz z wnioskiem kredytowym. Oprócz powszechnie wymaganych dokumentów o pracy oraz zarobkach, ale spisanych w innym języku, część banków oczekuje również raportu z urzędu odpowiadającego naszemu BIK-owi  a więc np. Experianu dla zatrudnionych w Wielkiej Brytanii, lub SCHUFA dla zatrudnionych u naszych zachodnich sąsiadów. Taki wymóg nakładają co najmniej 2 banki. Kilka banków  zażąda oprócz tego zeznania podatkowego wypełnionego w kraju, w którym kredytobiorca odprowadza podatki. Poza tym, podstawą jest wymóg przedstawienia historii rachunku bankowego, na jaki przychodzi pensja (zwykle za ostatnie 6 miesięcy).   Tłumaczenie  dokumentów do kredytu podwyższa koszt kredytu hipotecznego  Dla wnioskujących się o kredyt hipoteczny  otrzymanie niektórych dokumentów może być problematyczne, na przykład, wyegzekwowanie zaświadczenia od pracodawcy, dla którego grupa dokumentów określona przez rodzimy bank może być po prostu dziwna. Następnym problemem w przypadku wnioskowania o kredyt mieszkaniowy w ojczyźnie i pracy za granicą jest konieczność przełożenia niektórych dokumentów na język polski.  Przeciętna cena tłumaczenia przez tłumacza przysięgłego pojedynczej strony to około 35-50 złotych. Statystyczny kontrakt w Wielkiej Brytanii to około 26 stron do przełożenia, historia rachunku za pół roku to następne 25 do 28 stron, a raport Brytyjskiej informacji kredytowej powinien zmieścić się na 10 stronach. Musimy się więc liczyć z nieprzewidzianym kosztem około 3000 zł, ale jedynie sytuacji podjęcia pracy w takich krajach jak: Wielka Brytania, Niemcy czy Francja. Jeśli dokumenty miałyby być przetłumaczone z mniej popularnych języków niż angielski, niemiecki czy francuski, cena przekładu jednej strony wzrasta aż do ok 100 zł. To sprawia, iż przełożenie zestawu dokumentów może kosztować do 6,5 tysiąca zł. Dlatego warto skrupulatnie dowiedzieć się, jakich zaświadczeń kredytodawca oczekuje zanim zaczniemy je tłumaczyć. Wg analityków bankowych przyjaźniejszym podejściem może pochwalić się się tu jeden z polskich banków, który jest dla przykładu w stanie bazować na odmiennych dokumentach poświadczających wysokość zarobków, gdy pracodawca nie jest skłonny wydać takiego typu zaświadczenia.

Historia BIK

business-257880__180BIK – te trzy literki u wielu osób wywołują strach, traktowane są jak piętno, którym można być zaznaczonym na wieczność. Tymczasem w rejestrach Biura Informacji Kredytowej znajduje się większość Polaków, bo odnotowywane są tam nawet zapytania o kredyt czy kartę kredytową.  Kłopotem jest natomiast znalezienie się na „czarnej liście”, na której można się znaleźć, mając coś na sumieniu w zakresie nieterminowej spłaty zobowiązań i to tylko na określony czas.  BIK oficjalnie zaczął funkcjonować w 2001 roku. Stanowi bazę, w której odnotowywane są wszelkie przejawy „aktywności kredytowej” danej osoby – np. zaciągnięte kredyty, posiadane karty kredytowe, złożone wnioski czy zapytania o kredyt. Na koncie każdej osoby zapisywane są też informacje o terminowości spłat zobowiązań (czy były płacone w terminie, jakie duże były opóźnienia itp.). Wszystko to przeliczane jest na punkty a ich liczba ma wpływ na ocenę wiarygodności klienta. Im punktów jest więcej, tym ryzyko udzielenia kredytu takiej osobie jest niższe, tym chętniej banki godzą się na dodatkowe bonusy dla takiej osoby.  Wpis na „czarną listę” BIK, to główna przeszkoda w uzyskaniu kolejnego kredytu, np. konsolidacyjnego, który ułatwiłby spłatę zobowiązań. Warto więc sprawdzić czy na niej jesteśmy, dowiedzieć się jaka jest nasza „historia” w BIK-u.  Zupełnie inne dane gromadzone są w Krajowym Rejestrze Długów. Tutaj trafiają informacje o osobach i firmach nie wywiązujących się ze swoich zobowiązań, nie tylko wobec firm, ale i osób prywatnych. O zgromadzone tutaj dane pytają nie tylko banki, ale i firmy, samorządy, różne instytucje chcące ocenić wiarygodność danej osoby, firmy.  Korzystając z usług KRD można zapobiec wyłudzeniu kredytu na swoje nazwisko, być ostrzeżonym o kłopotach finansowych swego pracodawcy, sprawdzić wiarygodność firmy, w której chcemy kupić mieszkanie, samochód, wykupić wakacyjny wyjazd.